Technologia, ludzie i 40 lat globalnej precyzji

Rozmowa z dr. inż. Witoldem Lewandowskim, Dyrektorem naczelnym RADWAG 

W jubileuszowym roku 40lecia RADWAG rozmawiamy z dr. inż. Witoldem Lewandowskim, założycielem i Dyrektorem naczelnym firmy. Wracamy do najważniejszych decyzji, które ukształtowały markę, pytamy o technologię i ludzi stojących za sukcesem oraz o plany na kolejną dekadę.

 

Początki i tożsamość

Redakcja: – Gdy myśli Pan „RADWAG”, co i dlaczego dziś – po 40 latach – przychodzi na myśl jako pierwsze: ludzie, technologia czy rynki? 

Witold Lewandowski: – Odpowiadając na to pytanie, warto pamiętać, że czterdzieści lat temu działaliśmy w zupełnie innych realiach, zarówno gospodarczych, jak i społecznych. Wiedza zdobyta na Politechnice Warszawskiej, a następnie pogłębiona w trakcie pracy doktorskiej na Politechnice Gdańskiej, utwierdziła mnie w przekonaniu, że rozwój firmy, skądinąd na ówczesne czasy technologicznej, może opierać się wyłącznie na solidnych podstawach technicznych.

O tworzeniu w Radomiu zespołów ludzi posiadających wiedzę potrzebną do konstruowania zaawansowanych urządzeń ważących można było w tamtym czasie jedynie marzyć. Na początku mojej kariery jako przedsiębiorcy działającego na własny rachunek wystarczała, bo musiała, moja własna wiedza i determinacja. Od zatrudnianych ludzi wymagałem na początku jedynie tego, żeby uwierzyli, że to co robimy ma szansę się udać. Dopiero z czasem wytworzyły się właściwe kadry, które obecnie stanowią największy skarb firmy. 

Witold Lewandowski, Dyrektor naczelny firmy RADWAG 

A rynki? Trudno dziś wyobrazić sobie, by początkujący rzemieślnik, członek ówczesnej Spółdzielni Rzemieślniczej, zajmował się analizą rynku czy marketingiem. Spółdzielnia pełniła głównie funkcję kontrolną wobec finansów rzemieślnika, a o rynku nie wiedziała praktycznie nic. Warto pamiętać, że w tamtym systemie ekonomicznym panował „rynek producenta”, a nie, jak dziś, rynek wymagającego odbiorcy. Mimo trudnych, wymagających, warunków od samego początku starałem się wyznaczać ambitne cele na przyszłość. Dzisiaj mówi się na to misja firmy, a tą od samego początku dla RADWAG jest tworzenie i dostarczanie użytkownikom na całym świecie urządzeń ważących będących efektem naszej własnej, zaawansowanej myśli technicznej. 

Także jak miałbym wskazać co jest najważniejsze, to technologia, ale tworzona przez zespół ambitnych i pracowitych ludzi. 

 

R.: – Radwag świętuje w tym roku 40lecie działalności, jednak często za datę rozpoczęcia podaje się rok 1984. Dlaczego więc uznaje Pan, że początek Radwag to jednak 1985 rok? 

W.L.: – Uformowanie firmy RADWAG było dość złożonym procesem, który rozpoczął się w 1984 roku i trwał jeszcze przez kilka kolejnych lat. Obejmował on przeprowadzkę z Gdańska do Radomia, rejestrację działalności jako rzemieślnik w Spółdzielni Rzemieślniczej, wynajęcie lokalu produkcyjnego oraz opracowanie konstrukcji pierwszego produktu, czyli ceramicznej wagi kuchennej. 

Wszystkie te działania zakończyły się w 1985 roku, dlatego właśnie tę datę uznaję za faktyczny początek RADWAG.

Warto jednak pamiętać, że sama nazwa i logo firmy w obecnym kształcie pojawiły się dopiero kilka lat później, wraz ze zmianą ustroju w 1989 roku, która umożliwiła przejście od statusu rzemieślnika do samodzielnego, prywatnego, zakładu produkcyjnego. 

 

R.: – Patrząc z perspektywy pierwszych produktów i późniejszego przejścia w kierunku elektroniki: jaka decyzja była najbardziej ryzykowna, a która – najlepsza? 

W.L.: – W latach dziewięćdziesiątych, wraz z gwałtownym rozwojem technologii elektronicznych, na świecie rozpoczęła się prawdziwa rewolucja w budowie przyrządów pomiarowych, także wag przemysłowych i laboratoryjnych. 

Konstrukcje mechaniczne, stosowane przez setki lat z jedynie niewielkimi modyfikacjami, stały się kosztowne i zaczęły przegrywać z nowymi systemami pomiarowymi opartymi na przetwornikach magnetoelektrycznych i mostkach tensometrycznych. 

Przetwarzanie sygnału pomiarowego dzięki nowym mikroprocesorom i nowoczesnym wyświetlaczom weszło na zupełnie inny poziom funkcjonalny. Pojawiły się też nowe możliwości archiwizacji danych, drukowania wyników oraz realizacji wielu dodatkowych funkcji pomiarowych. 

Dlatego trudno dziś mówić, że przejście na technologię elektroniczną było decyzją ryzykowną, była to po prostu konieczność. Potwierdza to fakt, że producenci, którzy nie dostosowali się do nowych warunków, zniknęli z rynku. 

Dla ludzi w RADWAG nie była to rewolucja, lecz naturalny kierunek rozwoju, ponieważ nie byli obciążeni tradycyjnym sposobem myślenia o wagach mechanicznych. 

Dla mnie osobiście było to jednak duże wyzwanie i jednak poważny sprawdzian, bo dotychczasowa wiedza zdobyta na studiach i doświadczenie z konstrukcji wag mechanicznych nie wystarczały, by zbudować nowoczesne systemy elektroniczne.

 

Pierwsze wagi elektroniczne produkcji RADWAG 

Kamienie milowe i skala

R.: – Jakie są trzy kamienie milowe w historii firmy, które Pana zdaniem zdefiniowały markę RADWAG? 

W.L.: – Jednym z najważniejszych kamieni milowych w historii firmy było stworzenie własnego zaplecza badawczo-rozwojowego. Realizując założenia przyjęte już w pierwszych latach działalności, postanowiliśmy oprzeć rozwój RADWAG na własnej wiedzy i kompetencjach technicznych. 

Z czasem powstały więc wydziały zajmujące się oprogramowaniem, elektroniką, mechaniką, metrologią i technologią. Każdy z nich rozwijał się w odpowiedzi na konkretne potrzeby, od projektowania nowoczesnych modułów pomiarowych i układów o wysokiej rozdzielczości, po tworzenie własnego oprogramowania sterującego dla obrabiarek CNC. 

Równolegle z tymi wydziałami powstały także laboratoria, które zajmują się badaniem odporności elektroniki, weryfikacją parametrów metrologicznych i analizą wzorców masy. W ostatnich latach dołączył do nich również zespół rozwijający produkcję wag dynamicznych, czyli tej części rynku, która dziś rośnie najszybciej. 

Równocześnie rozbudowaliśmy dział kontroli jakości. To bardzo ważny element całego systemu, bo obejmuje zarówno kontrolę detali mechanicznych kierowanych do produkcji, jak i testowanie każdego gotowego produktu przed wysyłką. 

W sumie w działach badawczo-rozwojowych i kontroli jakości pracuje dziś około stu osób, czyli mniej więcej jedna piąta całej załogi. To pokazuje, jak duży nacisk od początku kładliśmy na własną myśl techniczną i niezależność w projektowaniu. 

Wkrótce po stworzeniu krajowej sieci własnych biur okazało się, że dalszy rozwój firmy wymaga nie tylko zwiększenia skali produkcji, ale też rozszerzenia sprzedaży na cały świat. 

Tworzenie globalnej sieci dystrybucji oparłem na dwóch modelach organizacyjnych. Z jednej strony budowaliśmy własne biura handlowe, a z drugiej współpracowaliśmy z istniejącymi już na świecie firmami specjalizującymi się w sprzedaży urządzeń ważących. W ten sposób powstała sieć obejmująca dziś praktycznie wszystkie kraje i kontynenty, w tym m.in. Stany Zjednoczone i obie Ameryki, Europę, Azję i Bliski Wschód. 

Warto w tym miejscu wspomnieć o ludziach zajmujących się w RADWAG marketingiem. To właśnie dzięki ich ogromnemu zaangażowaniu, profesjonalizmowi i silnej identyfikacji z firmą, polską marką, udało się w krótkim czasie wypromować nasze produkty na całym świecie Myślę, że w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat, maksymalnie dziesięciu, marka RADWAG stała się rozpoznawalna na wszystkich kontynentach i w większości krajów. 

Osiągnęliśmy to nie poprzez przypadek, ale dzięki wielu latom pracy, w tym udziałowi w najważniejszych wystawach branżowych, wizytom u kluczowych odbiorców, szkoleniom serwisowym, spotkaniom z dystrybutorami w naszej siedzibie w Radomiu i, co najważniejsze, bezpośrednim relacjom z fachowcami z branży. 

Mówiąc o kamieniach milowych w rozwoju Radwag nie można zapominać o tym ostatnim, rzeczywiście kamiennym, o budowie w 2018 roku nowej siedziby. 

Budynek został zaprojektowany z myślą o komforcie pracy i rozwoju produkcji. Mamy tu nowoczesne linie technologiczne, przestronne magazyny, aulę mieszczącą 120 osób, cztery sale konferencyjne, ciekawie zaaranżowaną przestrzeń do prezentacji produktów oraz stołówkę z własną kuchnią i przestronne patio na świeżym powietrzu. 

Nie chodziło jednak tylko o to, żeby siedziba dobrze wyglądała z zewnątrz. Zależało mi również na tym, by stworzyć ludziom naprawdę dobre i godne warunki do pracy, czyli nowoczesne, przestronne biura, w, których po prostu chce się być i w których praca daje satysfakcję. Chciałem, żeby to było miejsce, które sprzyja współpracy, wymianie pomysłów i daje poczucie, że każdy jest częścią czegoś ważnego. 

Finalnie ta nowoczesna i dopracowana pod względem architektonicznym siedziba zmieniła sposób, w jaki postrzegany jest RADWAG. Z małej, lokalnej firmy staliśmy się dużą, nowoczesną i dobrze zorganizowaną fabryką. Jednocześnie nowy obiekt dał nam możliwość organizowania na miejscu profesjonalnych spotkań z dystrybutorami, partnerami handlowymi i klientami z całego świata. 

 

R.: – Jak zmieniały się procesy, gdy firma rosła z poziomu lokalnego zakładu rzemieślniczego do firmy o zasięgu globalnym? 

W.L.: – Czasy, w, których sam obsługiwałem własnej konstrukcji wtryskarkę, montowałem wagi kuchenne, a potem razem z żoną rozwoziłem je po Polsce Polonezem, minęły bezpowrotnie. 

Wraz z rozwojem firmy pojawiła się potrzeba uporządkowania i dostosowania organizacji do skali działania. Dużo zmieniła decyzja o uzyskaniu certyfikatu ISO – audytorzy wymusili wdrożenie procedur zarządzania zgodnych z zasadami obowiązującymi w dużych przedsiębiorstwach. Okazało się wtedy, że z punktu widzenia organizacji produkcji waga niewiele różni się od samochodu. I że nawet w naszej branży potrzebne są te same standardy jakości i dyscypliny procesowej. 

 

R.:  – Dystrybucja w ponad 150 krajach i sieć partnerów: co jest „tajnym składnikiem” długofalowych relacji? 

W.L.: – Oczywiście, że ludzie. To oni są prawdziwym „sekretnym składnikiem” każdej trwałej współpracy. Od początku stawiamy na bezpośrednie kontakty z partnerami, na wzajemne zaufanie i szybkie reagowanie na ich potrzeby. Długie i stabilne relacje buduje się tylko wtedy, gdy obie strony mają do siebie szacunek i słuchają się nawzajem. Dlatego działania rozwojowe RADWAG zawsze prowadzimy w zgodzie z sugestiami naszych dystrybutorów, którzy najlepiej znają oczekiwania swoich rynków. 

 

Własna linia produkcyjna komponentów elektronicznych 

Technologia i R&D

R.: – Pomysł, prototyp, badania, produkt oraz certyfikacja: który etap jest najtrudniejszy? 

W.L.: – Każdy z tych etapów – od pomysłu po certyfikację – jest równie ważny, bo wszystkie tworzą jeden spójny cykl powstawania nowego produktu. Pominięcie któregokolwiek z nich zawsze odbija się na jakości albo na braku możliwości wprowadzenia produktu na rynek. Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowy jest także czas. Szybkość wdrożenia nowych rozwiązań i technologii to dziś ogromna przewaga, którą RADWAG konsekwentnie wykorzystuje – często właśnie dzięki temu wyprzedzamy konkurencję 

 

R.: – Automatyzacja i robotyzacja procesu ważenia: gdzie widzi Pan największą wartość dla klientów? 

W.L.: – Automatyzacja i robotyzacja procesów ważenia to dziś kierunek, który rozwija się niezwykle dynamicznie – zarówno w laboratoriach, jak i w liniach produkcyjnych. RADWAG od lat angażuje się w ten obszar, oferując klientom coraz bardziej zaawansowane rozwiązania. W laboratoriach są to przede wszystkim systemy do automatycznej kalibracji pipet oraz robotyczne stanowiska do komparacji wzorców masy i badania ich magnetyzmu. 

W przemyśle natomiast największe znaczenie mają wagi dynamiczne, które potrafią wykonywać nawet 300 pomiarów na minutę, zachowując przy tym bardzo wysoką dokładność. To obecnie najszybciej rozwijająca się grupa naszych produktów, zarówno pod względem ilości, jak i wartości sprzedaży. 

Korzyści dla klientów są oczywiste: niższe koszty produkcji, eliminacja błędów ludzkich i większa powtarzalność wyników. Tam, gdzie proces obsługuje robot zamiast człowieka, błędy pomiarowe są w praktyce kilkukrotnie mniejsze. 

W ostatnim czasie naszą ofertę dla przemysłu rozszerzyliśmy o typoszereg modułów wagowych. Szybkich, precyzyjnych, przetworników przystosowanych do bezpośredniego montażu w liniach produkcyjnych. 

 

R.: – Czy widzi Pan zastosowanie dla AI w branży wagarskiej? 

W.L.: – Postępująca cyfryzacja laboratoriów oraz rozwój technologii sprawiają, że klasyczne urządzenia pomiarowe coraz częściej stają się elementem zintegrowanych, inteligentnych systemów. Jednym z kierunków rozwoju jest właśnie implementacja sztucznej inteligencji w technice wagowej, co otwiera nowe możliwości w zakresie automatyzacji, kontroli jakości i niezawodności pomiarów. Istotnym zastosowaniem AI jest detekcja anomalii, tzw. „smart QC”. Algorytmy uczą się charakterystycznych wzorców pracy urządzenia i rozkładów wyników pomiarowych, a następnie automatycznie oznaczają odchylenia od normy. Dzięki temu możliwe jest wczesne wykrycie błędów procesowych, co ma kluczowe znaczenie w środowiskach zgodnych z GLP i GMP. Coraz większe znaczenie zyskuje również aktywna kompensacja wpływu czynników zewnętrznych. Sztuczna inteligencja analizuje dane z czujników środowiskowych – temperatury, ciśnienia, wilgotności czy drgań – i w czasie rzeczywistym oblicza korekty pomiarowe. Tego typu „inteligentne filtry” pozwalają utrzymać wysoką stabilność i precyzję. Kolejnym możliwym elementem rozwoju AI w systemach wagowych jest automatyczne uczenie się procedur oraz dokumentowanie procesów. Waga może rozpoznawać powtarzalne czynności, i samodzielnie generować raporty z pełną ścieżką audytową. Taka integracja z cyfrowym obiegiem danych pozwala na pełną transparentność oraz zgodność z wymaganiami jakościowymi i regulacyjnymi. Wykorzystanie sztucznej inteligencji w technologii wagowej stanowi istotny krok w kierunku autonomicznych systemów pomiarowych. Dzięki połączeniu klasycznej precyzji mechanicznej z możliwościami analizy danych i uczenia maszynowego, współczesne wagi stają się nie tylko narzędziem pomiaru, lecz integralnym elementem inteligentnego laboratorium przyszłości. 

 

Produkcja wag laboratoryjnych 

Produkcja i jakość

R.: – Co daje przewagę modelu produkcji „wszystko pod jednym dachem” czyli cała produkcja w Polsce, w Radomiu? 

W.L.: – Model produkcji „wszystko pod jednym dachem” ma wiele oczywistych zalet. Przede wszystkim pozwala obniżyć koszty, szybciej wprowadzać niezbędne modyfikacje i na bieżąco kontrolować jakość. Przy tak szerokim asortymencie produktów RADWAG i stosowanych w nich różnych technologiach, utrzymanie pełnej produkcji w jednym miejscu byłoby jednak zbyt kosztowne. 

Dlatego ten model stosujemy tam, gdzie przynosi największe efekty, czyli przy produkcji modułów elektronicznych, czyli płytek PCB, oraz przy wytwarzaniu monobloków projektowanych i wykonywanych według naszej własnej konstrukcji i technologii. 

 

R.:  – Jak zmieniły się standardy jakości w ostatnich 10 latach? 

W.L.: – Jakość to dla nas nie tylko precyzja pomiaru, ale cały zestaw cech – od parametrów technicznych i funkcjonalnych naszych urządzeń po ich niezawodność, czyli eliminację błędów powstających podczas montażu czy transportu do klienta. Nad poprawą parametrów metrologicznych wag czuwa zespół badawczo-rozwojowy, a za ograniczenie tzw. Błędów ludzkich odpowiada dział pełnej kontroli jakości. Każde urządzenie przechodzi weryfikację w naszym autorskim systemie komputerowym, który po zakończeniu testów automatycznie generuje raport z rzeczywistymi wartościami błędów. Te raporty są archiwizowane i często wykorzystywane w pracy serwisów oraz w analizach jakościowych kolejnych serii produkcyjnych. 

 

R.:  – Który etap tworzenia nowego produktu najbardziej „uczy pokory” zespoły inżynierskie? 

W.L.: – Chyba nie jesteśmy tu wyjątkiem. Najbardziej “uczy pokory” wdrażanie nowego oprogramowania. Pomimo wielokrotnego testowania na różnych poziomach przygotowania produkcji i tak często ostateczny odbiorca znajduje drobne błędy. Im bardziej zaawansowany technologicznie jest dany produkt tym ryzyko błędu rośnie. Tu przywołam moje doświadczenia z zakupionym nowym, niedawno wprowadzonym do produkcji, wysokiej klasy samochodem. Trzy razy firmowy serwis usuwał błędy w oprogramowaniu. Wydaje się, że za trzecim razem się udało. Oby. 

 

Kontrola detali 

Rynki i partnerzy

R.:  – Różnice w pracy z farmacją, nauką i przemysłem: jak RADWAG patrzy na wymagania tych trzech dziedzin? 

W.L.: – Jeśli chodzi o farmację, rozumianą oczywiście jako firmy produkujące leki, a nie apteki je sprzedające, to stała się dla RADWAG jednym z kluczowych, ale też najbardziej wymagających sektorów. To branża, która ma środki finansowe i bardzo szybko się rozwija. Aby sprostać jej specyficznym wymaganiom, musieliśmy dostosować nasze oprogramowanie i przetestować je w różnych firmach na całym świecie. Trzeba też było udowodnić, że jakość naszych urządzeń dorównuje standardom największych globalnych producentów. 

Jeśli chodzi o współpracę z nauką, to niestety praktycznie jej nie ma. Zdarzają się pojedyncze kontakty z naukowcami posiadającymi unikalną wiedzę i dostęp do specjalistycznej aparatury pomiarowej, ale to wciąż za mało. Szeroko rozumiane instytucje naukowe kupują nasze wagi sporadycznie, raczej do własnych badań niż do wspólnych projektów. A szkoda, bo tu widzę duży niewykorzystany potencjał na przyszłość. 

Przemysł, który zamawia nasze produkty to głównie przemysł spożywczy i przetwórstwo mięsa. Główny asortyment to automatyczne wagi kontrolne. 

 

R.:  – Wdrożenie, z którego jest Pan szczególnie dumny – co decydowało o sukcesie? 

W.L.: – Wdrożenie, które rzeczywiście zmieniło sposób, w jaki patrzy się na RADWAG na świecie, to terminal 5Y. To urządzenie znalazło zastosowanie zarówno w wagach laboratoryjnych, jak i przemysłowych. 

Pod względem funkcjonalnym wyprzedza rozwiązania oferowane przez konkurencję. Ma znacznie większe możliwości w stosunku do tego co obecnie jest uznane za rynkowy standard, jest bardziej intuicyjny i pozwala użytkownikowi pracować szybciej i wygodniej. To właśnie te cechy zdecydowały o jego międzynarodowym sukcesie. Dla mnie osobiście to przykład, jak daleko zaszliśmy w rozwoju własnej technologii. 

 

R.:  – Najtrudniejsze procesy (certyfikacja, normy, serwis) – czego nauczyły firmę? 

W.L.: – Proces certyfikacji, a w konsekwencji legalizacji wag, ma dziś coraz mniejsze znaczenie. 

Pozostał obowiązkowy jedynie w przypadku wag używanych do rozliczeń handlowych lub do celów urzędowych. W laboratoriach został w dużej mierze zastąpiony procesem wzorcowania, który daje użytkownikowi znacznie pełniejszy obraz rzeczywistych błędów urządzenia i pozwala lepiej ocenić jego przydatność w konkretnych pomiarach. 

Jeśli chodzi o serwis, to jeden z najlepiej zorganizowanych działów w firmie. Z opinii naszych klientów wiemy, że wielu z nich, mając doświadczenie z serwisem konkurencji, decyduje się po prostu na zmianę dostawcy i zakup naszych produktów. To najlepszy dowód, że szybka reakcja i fachowa obsługa mają dziś dla użytkowników ogromne 
znaczenie. 

 

Ludzie i kultura

R.:  – Jak ewoluował Pana styl zarządzania firmą od lat 80. Do dziś? 

W.L.: – Jak już mówiłem na początku istnienia firmy, zarządzałem sam sobą. Było to proste i nie generowało problemów. W kolejnych latach rosła ilość zatrudnionych ludzi, dynamicznie rósł asortyment oraz rozwijała się sieć globalnej dystrybucji. 

Pomimo wzrostu wielkości firmy, pozostała do dziś pierwotna forma własności, czyli prywatna firma rodzinna. Na szczęście udało się uniknąć typowego w Polsce problemu kontynuacji osób sprawujących nadzór właścicielski. Syn, który włączył się do zarządzania zajął się sprawami związanymi z marketingiem, współpracą z bankami i prowadzeniem nowych inwestycji budowlanych, ja z racji posiadanej wiedzy zająłem się nadzorem nad wdrażaniem nowych produktów. Taka forma własności sprzyja zachowaniu dobrej atmosfery w stosunkach międzyludzkich oraz dodatkowo z racji ograniczonej biurokracji ułatwia i przyspiesza prowadzenie wszelkich inwestycji. 

 

R.: – Jakie wartości są absolutnie wymagane bez możliwości negocjacji w procesach rekrutacji pracowników? 

W.L.: – W każdej firmie technologicznej są maszyny, procedury i systemy. Ale o wszystkim finalnie decydują ludzie. Szukamy osób uczciwych, lojalnych i poukładanych, które potrafią myśleć logicznie i brać odpowiedzialność za swoją pracę. To są wartości, które nie podlegają żadnej dyskusji. Wiedzę można przyswoić, ale uczciwości i sumienności nauczyć się jest trudno. 

Szukamy ludzi, którzy mają ambicję tworzenia czegoś nowego, potrafią myśleć nieszablonowo i nie boją się wyzwań. A przede wszystkim takich, którzy czują dumę z tego, że współtworzą polską technologię i produkty, które bez kompleksów konkurują z najlepszymi na świecie. 

 

R.: – Praca z młodymi talentami – programy stażowe, dyplomy, projekty z uczelniami: co działa najlepiej? 

W.L.: – Z młodymi ludźmi współpracujemy od wielu lat, ale doświadczenie pokazuje, że klasyczne programy stażowe nie przynoszą oczekiwanych efektów. Zbyt często są one oderwane od realnych potrzeb firm i kończą się na kilku tygodniach obecności w zakładzie bez większej wartości dla obu stron. 

Jedyną formą współpracy, która naprawdę działa, jest prowadzenie prac doktorskich naszych pracowników. To rozwiązanie, które rozwija ich wiedzę, uczy samodzielnego myślenia i podnosi prestiż w kontaktach międzynarodowych. Taki doktorat nie jest tylko tytułem naukowym – to realne podniesienie kompetencji, które później widać w jakości naszych rozwiązań technicznych. 

Współpraca z uczelniami w tym zakresie jest dla nas wartościowa, o ile ma praktyczny wymiar. Kiedy praca naukowa spotyka się z rzeczywistym problemem produkcyjnym, powstają rozwiązania, które mają sens i wartość dla obu stron. 

 

Zespół technologów 

40-lecie i przyszłość

R.: – Co chce Pan zrobić w kolejnych 5–10 latach, by RADWAG był jeszcze silniejszy? 

W.L.: – Odpowiadając na to pytanie trzeba sięgnąć do historii i odpowiedzieć na pytanie dlaczego RADWAG-owi udało się dziś osiągnąć sukces? Powody są następujące:  

  • produkcja oparta o własne rozwiązania konstrukcyjne;  
  • finansowanie rozwoju ze środków pochodzących ze sprzedaży własnych produktów;  
  • stworzenie globalnej sieci sprzedaży;  
  • działanie w specyficznej niszowej branży w której posiadałem wiedzę i doświadczenie;  
  • produkcja, która wymaga niewielkiego zapotrzebowania na drogą dziś energię;  
  • stworzenie zespołu młodych ludzi reprezentujących Polski patriotyzm gospodarczy. 

W najbliższych latach chcę kontynuować i rozwijać dotychczasową strategię. Ale wiadomo, że rozwój bez nowych inwestycji jest niemożliwy. Dlatego podjąłem decyzję o budowie nowego Centrum Metrologii, którego otwarcie planujemy w połowie przyszłego roku. Będzie to nowoczesne laboratorium pomiarowe, wizytówka naszej firmy, w pełni wyposażone w komparatory własnej produkcji i autorski system informatyczny RADWAG. 

Co ważne, cała inwestycja jest finansowana wyłącznie ze środków własnych, co daje nam pełną niezależność i potwierdza stabilność firmy. Poza tym planuję intensywny rozwój produktów z zakresu automatyzacji procesów pomiarowych, zarówno dla laboratoriów, jak i przemysłu. To kierunek, który będzie decydował o przyszłości branży, a my chcemy w nim odgrywać pierwszoplanową rolę. 

 

R.: – Co Pana zdaniem jest największą siłą firmy, która pozwoli jej odnosić sukcesy w kolejnych dekadach? 

W.L.: – Ludzie pracujący na wszystkich poziomach organizacji firmy, począwszy od projektowania poprzez produkcję sprzedaż i serwis. W technologii wszystko można kupić, lub odtworzyć, poza ludźmi. 

 

R.: – Jaka jedna rzecz o RADWAG powinna wybrzmieć szerzej w branży? 

W.L.: – Może to nie zabrzmi skromnie, ale uważam, że branża już doskonale poznała siłę i markę Radwag. Mam nadzieję, że coraz częściej będzie się dostrzegać również to, że wszystko, co robimy, powstaje tutaj w Polsce. Od projektu, przez elektronikę, po oprogramowanie. To naprawdę polska technologia w pełnym znaczeniu tego słowa.

 

 

Obchody 40-lecia firmy RADWAG 

Q&A – szybkie dopytania 

 

R.: – Gdyby miał Pan w jednym zdaniu przedstawić Radwag komuś, kto nigdy nie słyszał o firmie, to jak by to brzmiało? 

W.L.: – Prywatna polska firma, lider w branży wysokich technologii ważenia. 

 

R.: – Jaka Pana zdaniem była najmądrzejsza decyzja jaką Pan podjął przez te wszystkie lata, a jakiej nigdy by Pan nie powtórzył? 

W.L.: – Ta najmądrzejsza i trudna do podjęcia w swoim czasie ze względów finansowych to decyzja o budowie nowej siedziby na Toruńskiej 5, a ta której nigdy bym nie powtórzył to podpisanie umowy z jednym dystrybutorem o wyłącznej sprzedaży naszych produktów praktycznie na cały świat. 

 

R.: – Ze współpracy z jakim podmiotem jest Pan szczególnie dumny? 

W.L.: – Aktualnie jest to trzech dystrybutorów: jeden w Emiratach Arabskich, drugi w Turcji, trzeci w Indiach. Wykorzystują własną profesjonalną wiedzę do sprzedaży naszych produktów i działają na dużych, rozwijających się, rynkach. 

 RADWAG Wagi Elektroniczne
Toruńska 5, 26-600 Radom, Poland
+48 48 386 60 00, office@radwag.com
www.radwag.com

Przeczytaj również

Patronat, Wydarzenia

4 grudnia 2025

Robotics Warsaw 2026 – spotkanie branży robotyki w Ptak Warsaw Expo

Aktualności

2 grudnia 2025

Projekt UC100 – Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (ROP) i jego konsekwencje dla branży 

Technologie i produkty

1 grudnia 2025

Inteligentne systemy monitoringu środowiska pracy – jak smart building zwiększa bezpieczeństwo pracowników?

Nowości techniczne

26 listopada 2025

Reduktory ślimakowe UNICASE – większy moment obrotowy przy tym samym rozmiarze

Reklamuj swoją firmę w portalu
 Ważenie, Dozowanie, Pakowanie

Poznaj nasze aktualne ceny i złóż zamówienie online.

Nasi partnerzy